top of page

Holiday Blues

  • Zdjęcie autora: Paulina Skorupa
    Paulina Skorupa
  • 2 sty 2024
  • 2 minut(y) czytania

1 Stycznia 2024 godzina 11:06 – właśnie się obudziłam. To nie jest norma, przynajmniej dla mnie. Zwykle budzę się około godziny 7 rano, nawet, wtedy kiedy nie muszę iść do pracy. Nie należę do klubu 5AM. A nawet kiedy próbuję wcześniej wstać, w którymś momencie w ciągu dnia mam spadek energii i chęci do życia. Może dlatego, że zawsze byłam nocnym markiem, a teraz już nie jestem. Pewnie byłoby łatwiej wstawać o tej samej godzinie każdego dnia, na przykład o 6 rano, trening, zimny prysznic. Ale mi jest trudno, zwłaszcza kiedy jest zimno i ciemno na dworze.



Z powodów wyżej wymienionych, pobudka o 11 była niecodzienna, tak więc ogarnęła mnie panika. Zaczęłam się na siłę zbierać i wstawać, chociaż nie do końca wiedziałam, na której jestem planecie, a że mam swoje rutyny byłam całkiem wyjęta z planu. Zwykle o 11 już byłabym „po rutynach”, a tutaj musiałam się przekonać, że nic wielkiego się nie stało. Że spanie do późna nie spowodowało żadnej katastrofy. Że to tylko dziś itp.


Jeszcze leżąc, uświadomiłam sobie, że przerwa świąteczna się skończyła i jutro do pracy. Nie trzeba było mi tej informacji, żeby spowodować napad złego nastroju. Praca nie jest niczym strasznym, przecież chodzimy do pracy, to nic wielkiego. Ale kiedy kończą się wakacje, praca wydaje się niewykonalna. Nawet taka, którą znasz bardzo dobrze. Nawet taka, w której czujesz się świetnie.


Potem jednak okazało się, że nie jestem w tym osamotniona. Moje samopoczucie ma nawet nazwę – Holiday Blues. Nie pomogło mi poczucie, że nie jestem jedyna, która się z tym męczy. Całkiem szczerze to sobie na ten Holiday Blues zapracowałam, najpierw gonitwa przed świętami, potem „przymusowy” wypoczynek, leżenie, oglądanie filmów, tłustsze niż zwykłe jedzenie, wino. Poczucie, że nic nie muszę, brak motywacji do niczego. A w efekcie:

- poczucie bezsensu

- drażliwość

- poczucie winy (nie wiem dlaczego)

- koncentracja poziom 30%


Jaki to jest dyskomfort! Jak bardzo to wszystko trudne do ogarnięcia. Ale jedną z tych rzeczy, które chcę praktykować w tym roku to, bycie w dyskomforcie. To bardzo trudne dla mnie, bo mam tendencje do „people pleasing”, a także do szybkiego radzenia sobie z wszelkim dyskomfortem. Metody i środki to na przykład rozpraszanie przy pomocy telefonu, zapominanie o swoich potrzebach, przełączanie się w tryb zajętości, szukanie najgorszych możliwych wersji tego, co może się stać, „rzucanie się na jedzenie” i jeszcze kilka innych.

 

Kiedy zadałam sobie pytanie, dlaczego tak się czuję? Doszło do mnie, że jak przestanę być zajęta, to będę bezużyteczna. A jeśli będę bezużyteczna to: będę samotna, opuszczona, niedoceniona. Gdyby się temu przyjrzeć obiektywnie to nie ma to najmniejszego sensu, ale nasze wewnętrzne przekonania rzadko mają sens, dlatego tak samo łatwo jest zaprogramować się na sukces, jak i na porażkę.

 

Jakie ty masz plany na ten rok?



1 komentarz


katrinacha.vez.52.0.2
6 dni temu

Mình hay đọc mấy bài kiểu này để có thêm góc nhìn thôi, chứ không bao giờ coi là chắc chắn. Hồi trước toàn đánh theo linh cảm, có bữa trúng bữa trật nên dễ chán, về sau mới thử ghi lại những con hay xuất hiện rồi xem có hay quay lại theo nhịp nào không. Đợt đọc phần soi cầu xổ số miền bắc hôm nay, mình thấy cách họ dựa vào thống kê với mấy dấu hiệu lặp lại trình bày khá rõ ràng, ít nhất giúp mình có hướng suy nghĩ thay vì đoán đại. Dù vậy mình vẫn tự nhắc chơi vừa vừa cho vui, chứ càng ham gỡ càng dễ bị cuốn. Mình thích…

Polub
ABOUT
CONTACT
Peachpuff Brush Stroke Photography Logo

PAULINA WRZESNIEWSKA-SKORUPA

© 2021 Stylowa - All Rights Reserved.

  • TikTok
  • YouTube
  • Facebook
  • Instagram
  • Pinterest
bottom of page